wtorek, 14 października 2008

Bad day

Dzisiaj mam zły dzień. Nie czuję się najlepiej - ale spokojnie nic poważnego, żadne tam udary i inne takie. Czasem tak jest - budzisz się i wiesz, że z takim samopoczuciem wiele nie zdziałasz. No i właśnie ja tak mam. Dlatego też, wolałam dzisiaj pobyć sama, wyciszyć się. Nie udało mi się niestety uniknąć spięć...no ale o tym tu pisać nie będę.
Znajomi Erasmusi siedzą teraz gdzieś w knajpce i popalają nargile...a ja uzupełniam zaległości blogowe, meilowe itp. Myślami teraz jestem w Polsce...przy Marcie. Strasznie bym chciała być dzisiaj przy Niej.
Ola ( dla mnie zawsze zostanie Wnuczką;) ) napisała mi dzisiaj na n-k, czy tęsknię. JASNE, że TESKNIĘ. I to bardzo, zwłaszcza jak sobie pomyślę ile jeszcze nie będę Was wszystkich widziała!!!!!!!! Eh.,.no i wyszedł mi sentymentalny post...
Ściskam Was w myślach. Dziękuję moim Ziomoom z Braniborskastrasse za...one wiedzą co. : *

2 komentarze:

paula pisze...

bez wzgledu na to, gdzie jestes, BRANI ZAWSZE JEST BLISKO, poZIOMku!

Anonimowy pisze...

a gdzie zdjęcia, gdzie moje oczy? gdzie tysiące fotek, zaułki, światło i refleksy na wodze, chyba że...

...znajdziesz później tyle czasu by mi to wszystko opowiedzieć.hmm



uważaj na złe dni, bo zabiorą Ci te dobre

T.