
Przepraszam wszystkich za te przerwy w pisaniu. Ze Stambułu wróciłam już ładne dwa tygodnie temu, więc wypadałoby się wreszcie odezwać:) Tym bardziej, że zewsząd dochodzą upominające się o to głosy;) Na moje usprawiedliwienie moge tylko napisać, że ...takie jest właśnie życie Erasmuski. Mało czasu i siły przerobowych na regularne wpisy! Za radą Miszki postanowiłam jednak pojawaić się częściej na blogu i pisać choć kilka słów ( jeśli nie mam siły lub czasu na więcej), żebyście o mnie nie zapomnieli, żeby strona żyła swoim życiem i żebyście PRZEDE WSZYSTKIM NIE MYŚLELI, ŻE TO JA O WAS ZAPOMNIAŁAM!!! Coś pusto w skrzynce z komentarzami...i czas to zmienić. Kochani GEOGRAFOWIE, co tam u Was? Jak się macie na tych nowych specjalizacjach??? TURYŚCI DRODZY, jak Wam tam na finiszu naszej słonecznej uczelni? Ile imprez już mi przeszło koło nosa, he? Widzę tylko ciągle zmieniające się opisy u Sylwii i Asi...:) Bracie, obiecuję przesłać Ci niebawem trochę orientu i namacalnych opisów tego czego tutaj uświadczam. Miarki Squadzie i Ziomy z Braniborskiej, co tak cicho u Was???Kota nie ma a myszy harcują;)?? Aniu, dziękuję za krzepiące słowa na gg :* Piotruś, obiecuję, że na dniach pogadamy sobie skejpowo i spokojnie. Dzięki za wyrozumiałość:)
Mam jedną prośbę, czytelnicy moi drodzy, zostawiajcie po sobie czasem ślad. To dla Was stworzyłam tę stronkę. Chcecie wiedzieć coś konkretnego, pytajcie, komentujcie:) Od teraz będę zamieszczać więcej wiadomości praktycznych, tak żebyście mogli poczuć jak tutaj w Turcji jest albo żebyście zdecydowali się kiedyś tutaj przyjechać:)
Narazie jeszcze krótko i osobiście:
Co się działo od czasu ostatniego wpisu? Oooooooooooo!!! Podbiłam Stambuł, podjęłam kulinarne wyzwanie i zrobiłam razem z Magdą prawdziwe "polskie" ruskie pierogi na obczyźnie (eh jak wszyscy się zajadali;P) , miałam "pełną chatę" erasmusowych gości ( wracajcie do nas!!!), zrealizowałam jedno ze swojej dłuuuuuuuugiej listy marzeń ( kto oglądał film "The bucket list"? Warto!) i poszłam w ślady Jacque Cousteau - pierwszy raz zeszłam pod wodę z profejonalnym sprzętem:D Do tego jestem już szczęśliwą posiadaczką Yabancilara Mahsus Ikamet Tezkeresi Turkiye Cumhuriyeti czyli residence permit!!! Tyle w wielkim skrócie. Jutro postaram się powrzucać fotki na picassę i naskrobać więcej o Stambule i scuba diving.
