czwartek, 23 października 2008

jedziemy do Stambułu:)!

Udało się po paru małych trudnościach wreszcie dopiąć sprawę i jedziemy dzisiaj w nocy ( o 22.30 wyjazd) do dawnego Konsatynopola :) Wycieczkę załatwiła organizacja studencka ESN przy EGE University. W planie przede wszystkim zwiadzanie miasta - Błękitny Meczet, Pałac Topkapi, Yerebatan Sarnici ("Zatopiony pałac") i Dolmabahce Sarayi...nie wiem tylko co z Hagia Sophią ale myślę, że to żelazny punkt każdej wycieczki i głupio by było jakby nie ujęli jej w swoich planach. Mamy też załatwionego przewodnika - mam nadzieję, że równie dobrego jak po Efezie;) Na zobaczenie miasta mamy 3 pełne dni, więc mam nadzieję chociaż trochę poczuć jego prawdziwy klimat...W niedzielę będziemy pływać promem po Bosforze ( podobno) więc uda się trochę zobaczyć ;) Oprócz tego zaplanowano dla nas inne atrakcje - imprezy z Erasmusami z Stambułu itp. - a ja przy okazji bardzo chcę się spotkać z Miszką i Mateuszem. Może uda mi się ich naciągnąc na spacer i zakupy po największym bazarze świata - w końcu oni na pewno będą wiedzieć co i gdzie warto kupić i zobaczyć ;) Jestem strasznie nakręcona na ten wyjazd. Idę więc czytać przewodnik i popijam gorący salep, bo jestem trochę przeziębiona. A...wiecie, co to jest salep? Ja też nie wiedziałam - kupując jedną saszetkę byłam przekonana,że to jakiś rodzaj tutejszej kawy rozpuszczalnej - a tu proszę: jest to słodki napój ze sproszkowanego korzenia storczyka z dodatkiem cynamonu. Proszek rozpuszcza się w gorącej wodzie lub (chyba) mleku ( tej wersji nie próbowałam jeszcze) i okazuje się, że Turcy leczą nim przeziębienie :D To chyba moja kobieca intuicja tknęła mnie do tego zakupu ;) Smaczny, choć jak większość produktów tutaj - bardzo słodki. W tej chwili jednak ważniejsze jest dla mnie , że dobrze rozgrzewa! Muszę mieć siłę na podbój dawnego Bizancjum;)
Pozdrawiam gorąco, w szczególności moją kuzynkę Magdę - (dziękuję za meilika!) i przesyłam Wam trochę tureckiego słońca, bo słyszałam że macie "psią pogodę". Buziaki :*

Brak komentarzy: