Ta Turcja strasznie mnie rozleniwiła - krucho u mnie z systematycznością - a tyle się wydarzyło i tyyyyle jest do opowiadania :) Skosztowałam przez ten czas z tuzin tureckich przysmaków o których nam w Polsce się nie śniło, zobaczyłam miejsca które pachną orientem, otarłam się o życie wielkiego miasta ale co najważniejsze dla mnie - nie zgubiłam się i wreszcie znalazłam swoje własne miejsce i priorytety:) Trochę może enigmatycznie to brzmi, ale ...kto ma wiedzieć o co chodzi, ten rozszyfruje;)
Dzięki kochanym Rodzicom Święta spędziłam w Domu. Było co prawda bezśnieżnie ...ale i tak cudnie! :) Tydzień przed wyjazdem do Polski razem z naszym tureckim przyjacielem Atahanem wybraliśmy się na łowy świątecznych prezentów...Byłam w swoim żywiole! Bazar i ja...chłopcy wykazali dużo cierpliwości, tak więc nawiozłam do Domu sporo tureckich specjałów i pamiątek :)
Większość to można powiedzić : tts czyli turecki turystyczny standard...chociaż starałam się jak mogłam , żeby nie była to tandeta... nie wiem co na to obdarowani, ale ja byłam dość z siebie zadowolona....:P
I tutaj mały pamiątkarski przewodnik dla tych, którzy mają problem z wymyśleniem, czym obdarować najbliższych:
oprócz standardowych skór, dywanów i innych wyrobów rękodzielniczych na które zwykle nie stać biednego studenta, można zakupić:
- dla kobiecej części rodziny i znajomych: chusty, w zależności od zasobności portfela: jedwabne, kaszmirowe, bawełniane z różnymi domieszkami - wszystkie ( oprócz standardowych wzorów a'la arafatka) bardzo oryginalne i ładne. W Izmirze i każdym większym mieście są fabryki gdzie tkają unikalne wzory. Bardzo dobry prezent za od 2 do 30 lir. Biżuteria - w Turcj
- dla mężczyzn - nargila czyli fajka wodna to już standard. Można ją przywieźć z Turcji lub z Egiptu albo innego kraju arabskiego, z tą różnicą że tam nazywają ją sziszą. Fajka mała od 15 lir w górę, teraz sklepikarze się wycwanili i proponują do niej za dodatkowe 5 lir metalowy kuferek
Tytoń - do wyboru, do koloru - ostatnio paliliśmy o smaku cappuccino a do fajki zamiast wody nalaliśmy ...mleka - pyyyycha! Oprócz tego można tu dostać ładnie zdobione scyzoryki albo nawet i miecze i inne "kosy" :P Dla tych, którzy mają zacięcie matematyczno - pokerowe ( tak jak mój dobry kumpel) fajnym prezentem może być tavla - gra planszowa, wyglądem zbliżona do warcab ale z zupełni innymi regułami. Jest to ulubiona, poza bingo, gra Turków. Mężczyźni w średnim wieku potrafią godzinami przesiadywać w tak zwanych lokantach ( gdzie nikt poza nimi nie ma wstępu), palić fajkę i rozgrywać kolejne "mecze". Mój chłopak, który jest znany z dużego poczucia humoru, zaopatrzył męską część swojej rodziny i przyjaciół w tzw. "turecką viagrę" :))))
Jest to specyfik sprzedawany w postaci cukierków albo pakowany w słoiki - ta dziwna mieszanka, która podobno pomaga na potencję to ponad 40 przypraw ze skarmelizowanym miodem. Tradycyjna receptura jest przekazywana z pokolenia na pokolenie a specyfik sprzedają specyficznie ubrani panowie - na głwoie mają kremowy filcowy kapelusz, który mi się kojarzy z czapką smurfów, a całą ich sylwetkę pokrywa bardzo kolorowa szata kojarząca się trochę z dżinem z lampy Alladyna. Trudno nie zauważyć, bo do tego, jak z resztą większość ulicznych sprzedawców, gorąco i GŁOŚNO zachęcają do zakupu!
Z alkoholi - hm... wybór niewielki! :( Piwo efez lub tuborg nie ma szans z naszym życem czy tyskim. Specjałem tutaj jest rakii - anyżowa wódka, podobna do greckiego uzo i czeskiego apsyntu. Turcy piją ją na dwa sposoby, zawsze rozwodnioną i w długich szklankach. zelazny dodatek do potraw z ryby [ izmirscy muzułmanie są bardzo liberalni, nie spotkałam jeszcze nikogo kto by nie pił alkoholu albo nie próbował lub nie chciał spróbować wieprzowiny!]
- dla miłośników kawy dobrym prezentem może być specjalny miedziany dzbanuszek do przygotowaywania kawy po turecku,
- oprócz tego ciekawym i niebanalnym prezentem mogą być:
-->tzw. turkish delights czyli lokum -specyficznie smakujące obsypane cukrem pudrem żelkopodobne sześciany z róźnymi nadzieniami - najbardziej znane i lubiane w Turcji to pistacjowe. Idealne do kawy po turecku.
--> salep - specyficzny napój ze sproszkowanego korzenia storczyka, robiony na mleku i idealny na zimne dni i wieczory. Gotowy posypujemy kardamonem lub cynamonem - nie każdy polubi ale warto spróbować . Dla mnie idealny na leczenie słabego przeziębienia lub na rozgrzewkę :)
--> kasztany - oczywiście te jadalne:) Bardzo dobre prażone a Turcy uwielbiają kandyzowane czyli w specyficznym cukrowym syropie. Warto spróbować ale warto pamiętać o umiarze - bo to mega bomba kaloryczna!!! Ach..z resztą nie znam osoby, która dałaby radę zjeść ich więcej niż pięć.
--> oko proroka - symbol, który chroni przed złym urokiem, przynosi szczęście.
Ufff - to narazie wszystko co mi przyszło do głowy... następnym razem napiszę dlaczego czasem na szyldach jest napisane "kebap" zamiast "kebab", co koniecznie trzeba spróbować będąc w Turcji i jakich gestów używać lub nie , żeby być dobrze zrozumianym.
A na koniec bardzo mądre słowa zaczerpnięte z bloga Beaty Pawlikowskiej na www.oliwkowo.pl ( polecam!!!!!) :
"Jeśli wiesz, co jest dla Ciebie najważniejsze, zabierzesz tę myśl ze sobą w Nowy Rok i będzie stanowiła twoją podporę w chwilach wahania, i parasol na złą pogodę ducha."
@~@

3 komentarze:
o ja! widzę, że już troszeczkę poznałaś- szczególnie część kulinarną i zakupową ;)
czekam na kolejne Twoje niesamowite opowieści i mam nadzieję, że next razem już się spotkamy i będziesz mi mogła na żywo przekazać chociaż troszkę tego niesamowitego, jak mniewam, klimatu Turcji!
Pozdrawiam
Miśka :))
dzielna Ala:) do zobaczenia w realu juz niedlugo:D
Fajne wspomnienia z orientu :) Wspomnienia związane z dalekimi podróżami można ożywić nie tylko dzięki opowieściom ale też przedmiotom z dalekich stron. Czasem drobiazg pozwala aby podróżować, śnić, odkrywać... o takie przykładowo orientalne kolczyki
Prześlij komentarz